księga gości


2007
marzec
2006
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień


O mnie

Napisz do mnie


Bannerki

Pobierz Firefoksa!

Thunderbird - zapomnij o wirusach i spamie!

Nienawisci w Internecie - NIE!

Uwaga! Strona zawiera teksty krytyczne wobec Kościoła i chrześcijaństwa w ogóle. Jeśli czujesz, że twoje uczucie religijne mogą zostać urażone – nie czytaj tekstów tu zawartych.
Polemika mile widziane. Chamstwo i fanatyzm – nie.


Przenoszę bloga
Witam po kilku miesiącach milczenia.

Postanowiłem przenieść mojego bloga na inny serwis, oto link:

http://milczewski.blogspot.com/


milczewski 2007-03-13 10:19:17
skomentuj (1)
Beger-gate
Wyrosła nam pod bokiem nowa afera, media już ochrzciły ją "Beger-gate", od nazwiska jej głównej bohaterki rzecz jasna. Pani Beger, odziana w czystą biel, nieomalże z łzami w oczach apeluje o uczciwość w polityce. Apel taki, w ustach osoby skazanej wyrokiem sądu Rzeczpospolitej Polskiej na 2 lata pozbawienia wolności za fałszowanie list wyborczych brzmi co najmniej dziwnie, ale polska polityka widziała dziwniejsze rzeczy.

Staram się nie pisać o polskiej polityce. Sama obserwacja tego teatru doprowadza mnie do szewskiej pasji, po co mam się jeszcze denerwować podczas pisania? Jednak okoliczności nie są niecodzienne, postanowiłem więc napisać jak widzę teraz całą scenę polityczną.

Oglądałem wczoraj (27.09.2006) program wyemitowany w TVP1, program przygotowany specjalnie na okoliczność "Beger-gate", brali w nim udział: Ziobro, Giertych, Komorowski, ktoś z SLD - nie zapamiętałem nazwiska, kilku naukowców oraz dziennikarz Gazety Wyborczej. Podczas pierwszej części programu przecierałem oczy ze zdumienia, miałem wrażenie że oglądam starannie wyreżyserowane przedstawienie, które ma na celu pokazanie widzowi jednego - że mityczny układ zaatakował niewinnych polityków z koalicji rządzącej. Jak tylko jeden z gości (Giertych albo Ziobro) wspomniał o "Nocnej zmianie", pani redaktor grzecznie przerwała i nastąpiła przerwa... w której wyemitowano fragment tego filmu. Giertych przez długi czas majaczył o wrogach IV RP i innych nie związanych z tematem rzeczach, nikt mu nie przerywał, nie nie przywołał do porządku.
Druga część programu była już bardziej wyważona, głos zabrała druga strona. A redaktorzy prowadząc ośmielili się nawet zadać kilka niewygodnych pytań przedstawicielom koalicji rządzącej. Szkoda, że nie byli równie dociekliwi, jak podczas przesłuchania Renaty Beger które odbyło się zaraz na początku programu.

Co myślę o całej tej aferze? Praktycznie od zawsze istniało takie zjawisko jak podkupywanie pracowników. Firma tonie, przychodzi przedstawiciel konkurencji i mówi: Chodź do nas, dostaniesz to, i to, i generalnie będziesz miał u nas lepiej. Posłowie przechodzą z jednej partii do drugiej, i nie widzę w tym problemu. Poseł który wczoraj gorliwie potrząsał prawicą Andrzeja Leppera, dzisiaj łasi się do Jarosława Kaczyńskiego - to jego sprawa i jego godność.

Zupełnie inaczej sprawa ma się argumentami jakie przedstawił przedstawiciel PiS potencjalnym uciekinierom. Bo ja podatnik, uważam że moje ciężko zarobione pieniądze powinny iść na inny cel niż spłacanie weksli uciekinierom z Samoobrony. I to jest prawdziwa afera. Nie wiem, czy propozycja przedstawiona Renacie Beger była blefem. Nie wiem, i nie interesuje mnie to. Osoba która - jak przyznali najwyżsi przedstawiciele PiS - została wyznaczona do kontaktów z kandydatami na uciekinierów oferuje im pieniądze, pieniądze podatników, moje pieniądze.


milczewski 2006-09-28 09:12:51
skomentuj (2)
"A gdyby tu było przedszkole w przyszłości"
Drogi czytelniku, zadam Ci pytanie: Czy lubisz Wagnera? Czy podobają Ci się mocne, chwilami nawet agresywne dźwięki, nawiązania do germańskiej mitologii?

Przyjrzyjmy się przez chwilę Ryszardowi Wagnerowi i jego twórczości. Nie będę streszczał biografii tego wielkiego kompozytora, bo nie taki jest cel tego tekstu. Przypomnę rzeczy w tej chwili najważniejsze.
Ryszard Wagner tworzył zafascynowany germańską mitologią. Przyjaźnił się z Fryderykiem Nietzsche, który to później, zniechęcony antysemityzmem i nacjonalizmem panującym w otoczeniu kompozytora, znajomość zakończył. Wagner był ulubionym twórcą Adolfa Hitlera, a jego twórczość była szeroko wykorzystywana przez propagandę III Rzeszy.

Wyobraź sobie Czytelniku, oto masz w garści bilety do Opery Narodowej, liczysz dni kiedy będzie dane Ci usłyszeć i zobaczyć "Walkirię", a tu pojawią się grupka ludzi która dzięki swoim kontaktom w politycznym światku i świętemu oburzeniu demonstrowanemu wszem i wobec doprowadza do zdjęcia wszystkich części "Pierścienia Nibelunga" z wszelkich polskich oper.
Zarzuty? Proszę bardzo - twórczość Wagnera jest antychrześcijańska, propagowana jest germańska mitologia od czego tylko krok do sekciarstwa. Poza tym, zdarza się, że tytułowa Walkiria występuje nago, co już związane jest z obrazą moralności.

A gdyby tu było przedszkole w przyszłości, i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości... Tfu, przepraszam! A gdyby Twoje dziecko, Czytelniku, poszło do opery, to zostałoby narażone na destrukcyjne treści. Nie dość że śpiewają o jakichś niechrześcijańskich bożkach, to jeszcze gołe baby sobie po scenie biegają...
Zapewne pomyślałbyś Czytelniku - kogo to obchodzi czego ja słucham i co ja oglądam. Moje dziecko pójdzie tam, gdzie mu pozwolę. I nikomu nic do tego.
Ha! O, sancta simplicitas, jak powiedział Jan Hus, choć w innym kontekście. Mylisz się, i to bardzo.

Przerysowane? Tak, ale wbrew pozorom nie tak bardzo. Nie sądzę aby ktokolwiek odważył się zdjąć Wagnera. Opera to medium elitarne, fanatyk, któremu zamarzy się Wagner na indeksie, zostanie rozniesiony na piórach artystów; twórców; intelektualistów - elity jednym słowem, czyli grupy osób, które piórem potrafią fechtować z zabójczą skutecznością.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku muzyki mniej elitarnej, za to znacznie bardziej ciężkiej niż dzieła Wagnera. W przypadku muzyki metalowej.

Tu nasi dzielni tropiciele zagrożeń dla chrześcijańskich wartości, mogą się wykazać. Mogą wedle szkoły Kurskiego i Macierewicza oskarżyć o dewastacje cmentarzy, palenie kościołów, przy tym nie wspominając słowem o jakichkolwiek tego dowodach. Nawiasem mówiąc, dziwię się, że żaden jeszcze nie wspomniał że muzycy i osoby słuchające tej muzyki dodają krew chrześcijańskich noworodków do macy (no bo przecież to wiadomo jaką opcję oni reprezentują)...

I co? I (tu chciałoby się rzucić małoparlamentarne słówko) nic.

Histeryczne wrzaski, i żądania bojkotu "szatańskiej" muzyki, nie pozostają bez echa.
Organizatorzy wycofują się rakiem z muzycznych imprez, nikt przecież nie chce zostać oskarżony o promowanie sekciarskiej muzyki, jakkolwiek idiotyczne nie byłyby te zarzuty. Lepiej podkulić ogon, zorganizować koncert "Arki Noego", albo zaprosić finalistę "Idola".
Muzyk z metalowej kapeli, choćby zrobił doktorat z filozofii, a jego ulubionym zajęciem między koncertami były rozważania nad ideą nietzscheańskiego nadczłowieka, to jest tylko godnym najwyższego potępienia czcicielem szatana, z którego zdaniem liczyć się nie warto. Jeśli publicznie powie co o tym myśli, zawsze można pogardliwie milczeć; jeśli zacznie się pieklić bardziej - oskarżyć o antypolonizm, czy antychrześcijanizm (w zależności, czy tenże muzyk jest Polakiem, czy też nie).

Stara ludowa mądrość mówi, żeby nie sikać pod wiatr. I choć cała sytuacja budzi we mnie gniew, to nie wiem jak zachowałbym się w takiej sytuacji na miejscu organizatora koncertu. Jego celem jest zarabianie pieniędzy, nie ideologiczne wojny. Postawi się, to za kilka dni może mieć sprawę w prokuraturze (Obraza uczuć religijnych. Co z tego że umorzą, kilka wycieczek na przesłuchania do prokuratora skutecznie zniechęci każdego do organizowania takich imprez), w przypadku skrajnym, takim jak afera wokół "Machiny", obrażona brać skrzyknie się i zacznie wysyłać do wszystkich żądania bojkotu jego firmy. A co zrobi taki włodarz firmy, jeśli dostanie takowe żądanie?
Stara ludowa mądrość mówi, żeby nie sikać pod wiatr...

Sytuacja jest chora. Co gorsza, nie widać na tą chorobę lekarstwa. Bo jak namówić naszych ukochanych rządzicieli, aby zmienili ograniczające wolność słowa prawo, słynne paragrafy o obrazie uczuć religijnych. Nie ma najmniejszych szans aby dzisiejsza opcja polityczne tego dokonała. Ba! Nie dokona tego lewica, choćby nie wiadomo jak silna - będzie się bała. Jak namówić prokuratora, aby nie zajmował się lamentami histeryków, i jak w końcu w Polaku wywołać cywilną odwagę, aby potrafił machnąć ręką na żale wrażliwców.

Jak tego wszystkiego dokonać? Nie wiem. Ja i mi podobni blogerzy możemy sobie pisać w nieskończoność, z łatką ateistów, heretyków i antyklerykałów czytać nas będzie zawsze garstka ludzi. Media ogólnopolskie nic podobnego nie powiedzą - znają mądrości ludowe. Jedyne wyjście to głos zza granicy, bo Polacy niezwykłą wagę przywiązują do tego co myślą o nas w innych krajach. Jeśli jeden na stu Niemców odnotował głupawy kartoflany dowcip jednej ichniejszych gazet, to po histerii jaka się w Polsce rozpętała, o tym żarcie wiedział już każdy. Może tu leży rozwiązanie - użyć histerii przeciw histerykom.


milczewski 2006-09-08 11:27:26
skomentuj (2)
Nie wszystko jest czarno-białe
Od wielu miesięcy na Onetowym serwerze prowadzony jest przez byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa internetowy blog. Ecco53, bo taki internetowy pseudonim obrał sobie ów człowiek, pisze dużo i ciekawie (co przyznaję nie bez pewnej zazdrości) o swojej pracy, i o czasach w jakich mu przyszło żyć.

Przeczytałem kilka jego wpisów, i muszę przyznać, że lektura bardzo mnie wciągnęła. Ecco53 jest niewątpliwie osobą inteligentną, z treści jego dziennika wynika także, że jest człowiekiem wrażliwym i (uwaga!) uczciwym. Nie wiem ile prawdy jest w tym, co on pisze. Ze swojego miejsca nie jestem w stanie ocenić czy kłamie, ile z tego co opublikował jest prawdą.
Czytając dziennik oficera SB zadawałem sobie pytanie, czy z definicji uznać członka bezpieki za kłamcę, czy dać mu - jak każdemu człowiekowi - kredyt zaufania, i uwierzyć w to co pisze. Uznałem że nie mam powodu aby mu nie wierzyć. Zresztą nie będę pisał o jego wspomnieniach, ale o gwałtownej niechęci jaką wywołał ośmielając w ogóle się odezwać.

Dziennik byłego esbeka odbija się w światku polskich mediów szerokim echem. Ba! Jak tylko zrobiło się głośniej o blogu, szybko wytropiono i opublikowano imię i nazwisko jego autora. Cel został zidentyfikowany, teraz można rozpocząć ostrzał.

Przeczytałem wypowiedź p. Mieczysława Gila jednego z liderów "Solidarności", mówi on że: "Wolałbym, aby byli esbecy nie oceniali i nie pouczali innych, lecz milczeli z pokorą (...)"

Zastanawiam się, dlaczego były esbek ma milczeć? Jakim prawem odmawia się mu głosu? Sam napisał że został negatywnie zweryfikowany, ale skazany nie został, nie jest przestępcą.
Czy służba (praca?) w SB odebrała mu podstawowe prawo człowieka jakim jest prawo do wyrażania własnych poglądów? Czy stał się obywatelem kategorii B?

Niestety, mam smutną świadomość, że duża część Polaków na te dwa pytania odpowie "Tak" . Dlaczego?

Bo prościej jest widzieć tylko dwa kolory: czarny i biały. "My" jesteśmy dobrzy, a "oni" są źli. Próba dostrzeżenia innych odcieni, może doprowadzić do niewesołego wniosku, że "my" wcale nie jesteśmy tacy dobrzy, a "oni" wcale nie są tacy najgorsi nie są.
Były esbek pisze że kocha swoją żonę i dzieci. A "dobrym" występuje piana na usta. Jak to?! Niech milczy - mówią - to esbek! Kat, kanalia, pijak i złodziej. Kochający człowiek, to CZŁOWIEK, a nie bezlitosna maszyna aparatu bezpieczeństwa.

Nic tak nie niepokoi ludzi wrogich jakiejś grupie, jak możliwość dostrzeżenia nie wroga, ale człowieka. Do wroga można strzelać, można go zamknąć, odmawiać prawa głosu, można z nim zrobić wszystko. Ale z człowiekiem nie jest już tak prosto. Bo CZŁOWIEK przestaje być usposobieniem zła. Człowiek ma matkę, może mieć osobę którą kocha i gromadkę dzieci.

Dlatego ciężko zrozumieć, że byli esbecy którzy byli także ludźmi. Którzy nie katowali, nie bili żony, którzy kochali swoje dzieci. Byli ludzie którzy podjęli się pracy w bezpiece skuszeni pieniędzmi, czy nawet dlatego że popierali lokalną polską mutację socjalizmu w jakiej przyszło im żyć. Mieli takie prawo.
I większość z nich nie było katami.
Można z nimi się nie zgadzać, można gardzić za wybór jakiego dokonali, ale czy można bez wyroku odebrać prawa publiczne?

Nie chciałbym abyśmy się źle zrozumieli. SB i UB, to nie były organizację organizujące wieczorki zapoznawcze. Ich przedstawiciele dokonali wielu zbrodni, byli narzędziami terroru, nie ma co o tego żadnych wątpliwości. Jednak uważam, że nie można wrzucić wszystkich, którzy mieli cokolwiek wspólnego z bezpieką do jednego wora, obciążyć kamieniem i zrzucić z mostu do rzeki. Każdy człowiek ma swoją historię, którą w większości wypadków ciężko ocenić w kategoriach biały-czarny.

Bez sądu skazujemy ludzi za to że byli wygodni, że chcieli się urządzić w niewesołej PRL-owskiej rzeczywistości. Nie każdy ma tyle odwagi co Kuroń czy Wałęsa, nie każdy mógł i chciał zostać bohaterem. Osoba wstępująca w szeregi SB zapewne popełniła błąd, z którego dopiero po jakim czasie zdała sobie sprawę. Ale miała do tego błędu prawo. W końcu, to ludzka rzecz popełniać błędy.

Blog byłego esbeka można odnaleźć pod tym adresem: http://bezpieka.blog.onet.pl/

milczewski 2006-09-05 10:50:44
skomentuj (2)
Przykazanie
Nie jestem specem w kwestii wiary katolickiej. Liznąłem nieco wiedzy, zapewne posiadam jej nieco więcej niż przeciętny katolik wizytujący co niedziela lokalny kościół, ale specem nie jestem.

Być możne z tego powodu nie wiem jaka jest właściwa interpretacja zdania złożonego z dwóch wyrazów: "Nie zabijaj". Być może zdanie to, posiada jakieś ukryte drugie dno, jakiś sens który mi - bezbożnemu heretykowi, niemoralnemu ateiście - umyka.

Być może rację mają posłowie LPR, miłościwie nam panujący prezydent, brat jego oraz ich pretorianie z PiS. Wszak ludzie to mocno wierzący, wizytujący ciągle Radio Maryja, powołujący się na chrześcijański system wartości, martwiący się brakiem monumentalnych świątyń w naszym (nie pięknym, kraj bez wielkich świątyń przeca piękny być nie może) kraju, że w pewnych sytuacjach jednak przyzwalają na zabijanie.

Obiło mi się o uszy, jakoby przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej zapytani właśnie o niezgodność tegoż przykazania z głoszoną przez nich potrzebą karania śmiercią morderców, odparli iż przykazanie to ma złą treść(!), że tak naprawdę powinno brzmieć "Nie morduj", a sprawiedliwa kara z mordem nic wspólnego mieć nie może...
Mogłoby się wydawać, że instytucja Kościoła Katolickiego z armią teologów rok rocznie opuszczających mury uczelni, z Jego Świątobliwością czuwającym nad dogmatami wiary na czele, nie pozostawiają dowolności interpretacji, że gdyby przykazanie miałoby brzmieć "Nie morduj", to brzmiałoby "Nie morduj", ale jak już wspominałem - ja się nie znam.

Moja ignorancja w kwestiach wiary jest jeszcze bardziej widoczna, gdyż żaden z kościelnych hierarchów (A któż może lepiej znać dogmaty wiary!) oficjalnie nie potępił pomysłów prawicowych (hehe) polityków. Najwyraźniej żaden z nich nie słyszy zgrzytów między promowaniem wiary katolickiej i promowaniem kary śmierci. Cóż, jeśli oni zgrzytów nie słyszą, to najwyraźniej żadnych zgrzytów nie ma!

Ja, jak już wielokrotnie wspominałem, nędznym robakiem jestem, niegodnym rozmyślać nad sprawami tak wielkimi. Jednak mała myśl zaczepiła mi się w głowie, i zniknąć nie chce. Ta myśl to błysk zrozumienia, zauważenie podobieństwa.
Przez kilkadziesiąt lat w Polsce panował realny socjalizm, który niewiele miał wspólnego utopijnym socjalizmem. Realny socjalizm był próbą okrojenia "książkowego" socjalizmu, tak aby wilk był syty i owca cała (czytaj kacykowie nadal mają władzą, ale lud jeszcze kos na sztorc nie stawia). Do czego to podobne? Nie skończę, pozostawię skojarzenie czytelnikowi...

Aby widzieć takie analogię, doprawdy być trzeba bezczelnym, nie szanującym świętości heretykiem, milknę już więc i uciekam.


milczewski 2006-08-04 14:04:33
skomentuj (2)

Blog odwiedziło osób.

statystyki www stat.pl

Inne blogi
Dorian Gray vel Reksio Blog

Polecam
Biblionetka Serwis rekomendujący książki
Wikipedia Ogromna baza wiedzy. Wolna, internetowa encyklopedia
Liberator.org.pl Wortal liberałów.
Ateista.pl Nazwa mówi sama za siebie
Racjonalista.pl Doskonała strona propagatorów racjonalnego myślenia.

milczewski.blog.pl

RSS